-Tu podpisać
-Nic nie zamawiałem- powiedział Jack wyraźnie roztargniony.
-Ja tylko dostarczam- warknął kurier i oddalił się.
Jack wszedł do środka i nagle zorientował się, że na paczce nie ma nazwiska ani danych tego, kto to wysłał. Pobiegł z powrotem do drzwi, ale nikogo już nie było. Zrezygnowany spojrzał na komputer, gdzie czekała na niego niedokończona praca, i na paczuszkę. ,,Eh, pieprzyć szkołę''. Pomyślał i rozerwał brązowy papier. Czekała pod nim kaseta video z napisanym na niej tytułem ,,Lucy''. Jack wzdrygnął ramionami i poszedł do pokoju, wsunął kasetę do odtwarzacza i wcisnął PLAY.
Ukazał mu się ciemny pokój. Nie widział niczego poza pierwszym planem. Stało na nim krzesło a na nim siedziała dziewczynka ze spuszczoną głową. W tle słychać było drobne szmery. Nagranie miało prawie godzinę. Jack siedział i wpatrywał się w tę dziewczynkę, ale nic się nie działo. Gdy chłopak chciał już wyłączyć nudny film, dziewczynka zaczęła podnosić powoli głowę. I spojrzała na Jacka, a były to puste oczy... same białka. Chłopak wstał, i poszedł w prawo do kuchni by się czegoś napić, ale wtedy oczy dziewczynki podążyły za jego ruchami. Chłopak wrzasnął i wyłączył telewizor.
Następnego dnia Jack był wyraźnie zaintrygowany, a nie przerażony, bo stwierdził, że był to zbieg okoliczności, że odwróciła głowę w tym samym momencie gdy wstał. Postanowił to sprawdzić. Usiadł gdy za oknem była już noc i szybko przewinął do momentu gdy Lucy (domyślił się, że może się tak nazywać z tytułu kasety) zaczęła podnosić głowę. Czekał aż spojrzy w prawo, ale wtedy stało się coś, coś cholernie dziwnego... Ona przemówiła:
-Cześć, jestem Lucy. Zabawmy się. - i uśmiechnęła się. Jej głos był natomiast strasznie niski i mrożący krew w żyłach. Jack wyłączył telewizor. Był blady i zaschło mu całkowicie w gardle.
We wtorek Jack nie chciał w to wierzyć, ale puścił kasetę jeszcze raz. Choć 15 min temu chciał ją spalić teraz potrzebował zobaczyć to jeszcze raz. Włączył i.... nie było nikogo... krzesło stało puste... Chłopak podszedł bliżej, a wtedy tuż przy uchu dosłyszał znajomy głos:
-Cześć Jack, gotowy do zabawy? -młodzieniec w panice się odwrócił, nie było jednak nigdzie żywej duszy. Zadzwonił telefon. Chłopak szybko chwycił słuchawkę i usłyszał głos kolegi:
-Siema, wpadniesz do mnie?
-yyy sorki, n-n-nie mogę teraz - i rozłączył się.
-Czemu się nie pożegnałeś? -powiedział ktoś za jego plecami i strasznie się zaśmiał...
Kolega dzwonił do Jacka wielokrotnie, ale nikt nie odebrał. Dostał zawiadomienie od policji, że zastali jego ciało zmasakrowane na ziemi. I wtedy ktoś zadzwonił do drzwi... To był kurier...
_________________________________________________________________________________________
To 1/2 historyjka a tą 2 dodam potem














